Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 listopada 2014

Kuchenne etykietowanie

Gotuje mało i od niedawna, jednak mój wybredny zmysł estetyczny nie godzi się nawet na sporadyczne używanie sfatygowanych opakowań z przyprawami. W związku  tym, że mam syndrom zbieractwa i nie lubię niczego marnować, upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu. 
Małe słoiczki po przecierze pomidorowym idealnie nadają się do przechowywania ziół. W Internecie znalazłam schemat etykiet na słoiki, wydrukowałam na zwykłym białym papierze, wycięłam, po czym szeroką bezbarwną taśmą przykleiłam do naczyń. Do mnie teraz bardziej przemawiają. A do was? :)

 
 

Pozdrawiam z (aktualnie) drugiego końca Polski :)
J.

czwartek, 16 października 2014

Hamaki

Urządzanie apartamentowca dla naszych pociech trwa. Tym razem w ruch poszła igła z nitką i stare damskie T-shirty dostały nowe życie jako hamaczki. Z tyłu koszulki robiłam duży hamak, z przodu (ze względu na wycięcia na dekoldzie) mniejsze. Za sznurki posłużyły mi niepotrzebne sznurówki.
Z rozpędu poczyniłam od razu dwa komplety, gdyby dziewczyny za bardzo narozrabiały. Wszystkie koniecznie w naszej ulubionej gamie kolorystycznej :)

Tak prezentują się w klatce. Duży hamak jest rozwieszony na całą szerokość klatki. Dziewczyny uwielbiają chodzić po klatce do góry łapkami i niejednokrotnie zdarzało im się spadać z 70cm dachu, co mnie martwiło (szczególnie sierotce Diodzie, która do mistrzów olimpijskich nie należy). Teraz upadek jest zdecydowanie bardziej bezpieczny.


Mebelki zawieszam na haczykach, które K. nabył w Castoramie za kilka groszy. Trzymają się dość porządnie, a hamaki z łatwością można zdejmować i ponownie zawieszać.


Póki co Kredka z Diodą są dość nieufnie nastawione do nowego wyposażenia - zdecydowanie wolą spać w zimnym plastikowym koszyku. Jednak jak przysypiające na kolanach kluchy wkładam prosto do hamaka, nie protestują zbyt głośno. Mam nadzieję, że z biegiem czasu bardziej docenią moje starania.


Pozdrawiamy z jesiennej Rudy Śląskiej!
J.


poniedziałek, 13 października 2014

Szczurza chatka

Pod koniec sierpnia pokazywałam wam przygotowania do naszej małej budowy. Projekt się przeciągnął, ale w końcu jest! Nasza własne Szczurza Chatka!
Od pierwszego września, wraz z początkiem roku szkolnego zamieszkały u nas dwie prześliczne panienki. Z wielką dumą przedstawiam wam Kredkę i Diodę:


Na 32m2 trudno było zmieścić klatkę, którą można by nazwać willą. Poza tym wymagania przyszłych właścicieli też nie były banalne. Korzystając z instrukcji znalezionych na gryzoniowych forach [TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ], stworzyliśmy własny projekt i nie bez trudu, ostatecznie lokum dla naszych pupili. Zobaczcie sami!


Klatka jest duża. Staraliśmy się maksymalnie wykorzystać przestrzeń jaką dysponowaliśmy (a przypominam, że nie mieliśmy jej wiele). Tu zdjęcie poglądowe, jeszcze w trakcie prac:


A teraz kilka szczegółów i naszych innowacji :)


Zabawki tymczasowo też są wyłącznie naszej roboty. Dziewczyny za nimi przepadają, jednak rosną jak na drożdżach i obawiam się, że już niedługo żadna nie zmieści się do rury. 


Gdyby komuś przyszło wątpić, jakoby szczury mogły wchodzić po drabinie (Tak jak to uczynił mój K. gdy tylko ją przywiązałam! Niedowiarek jeden!), oto Kredka w swojej ulubionej miejscówce:


Kuwetę, która okazała się odrobinę zbyt wąska zamaskowaliśmy zwykłym kartonem. Wszystko da się szybko wyjąć, bez konieczności zdejmowania całej obudowy co dla mojego sprzątania jest niczym manna z nieba! Dziewczyny na szczęście okazały się czyścioszkami (na pewno mają to po mnie!) i nie zapaskudzają każdej możliwej powierzchni :)


Mam nadzieję, że podoba wam się klatka tak jak i nam.
Podczas budowy napotkaliśmy na mnóstwo problemów, więc gdyby ktokolwiek zamierzał pójść w nasze śladu - służę radą i pomocą! Jestem pewna, że się na coś przydam :)

Pozdrawiamy!
J. i dziewczyny

wtorek, 7 października 2014

Galeria ścienna

Zdjęcia lubiłam od zawsze. Wieszałam je wszędzie, gdzie tylko miałam taką możliwość. Choć podobał mi się wnętrzarski minimalizm, moje otoczenie było upstrzone fotkami przyjaciół, inspirującymi grafikami i cytatami z przeczytanych książek. Nie mogłam się pozbyć tego nawyku, ale przyznam szczerzę, że lubiłam ten swój totalnie staroświecki i niemodny bałagan. Już w domu rodziców miałam ogromne lustro, w którym z biegiem czasu już zupełnie nie można było się przejrzeć...

W nowym M również nie mogło zabraknąć charakterystycznego elementu wystroju. Tym razem zamiast lustra postawiłam na galerię ścienną. Przejrzałam wiele propozycji zanim zdecydowałam się na działanie. W końcu wbite gwoździe nie tak łatwo usunąć, a zniszczenie nowo kładzionej tapety nie wchodziło w grę. Wiele z ramek jest efektem pracy mojego K. a każdy element jest dla nas w jakiś sposób wyjątkowy. Oprócz zdjęć postawiliśmy na bilety koncertowe, grafiki i napis. Zapraszam do oglądania. Ciekawa jestem, czy znajdziecie schemat w tym naszym Misz-Maszu :)


Chyba nikomu nie muszę wyjaśniać, jaki jest nasz ulubiony zespół. Dawne ogromne i ponure plakaty zamieniłam na specyficzne obrazki. Jest stylowo, a nadal po naszemu!


Nie mogło też zabraknąć mojego uniformu!


To chyba moje ulubione zdjęcie i pomimo głośnych protestów wylądowało w serduszku. Perełka była ze mną przez większość mojego życia i zdecydowanie zasługuje na własne miejsce. Mam przecież tyle wspaniałych wspomnień z jej udziałem!


Oczywiście nasi nowi przyjaciele również musieli się pojawić!

Grafika pobrana ze strony: http://www.artscroll.ru/


Czy i wam podoba się efekt naszej pracy?
Pozdrawiam z bardziej słonecznego niż Czarnego Lasu.
J.

środa, 15 maja 2013

DIY - Ze starego coś nowego

... czyli NICZEGO nie wyrzucaj, bo WSZYSTKO może się przydać!
Kto czyta mojego bloga od dłuższego czasu, ten wie, że mam manię zbieractwa i chomikowania wielu, brzydko mówiąc, śmieci. Jednak rupiecie te nie leżą zbyt długo bezczynnie. Szybko znajduję dla nich odpowiednie zastosowanie, by mogły cieszyć się drugim życiem. Mogliście się o tym przekonać chociażby TU czy TU. I chociaż w głowie dokładnie słyszę głosy zdegustowanej rodziny: No po co Ci te kolejne graty?!, nie mam odwagi ich wyrzucić, bo wiem, że po renowacji wszystkim będą się znowu podobać :)
Tym razem padło na pudełka po serkach do smarowania. Lubie szczególnie te wielosmakowe, bo nie zdążam się nimi szybko znudzić ;) Gdy nazbierałam cały stos, zabrałam się do roboty. Skleiłam wieczko każdego, ze spodem następnego. Powstała mi w ten sposób piramida otwierana w kilku rzędach. Każdą warstwę okleiłam resztkami tapety, pozostałej po ostatnim remoncie pokoju. Ten sam materiał nakleiłam na ostatniej pokrywce. Brzydkie krawędzie zamalowałam białym lakierem do paznokci.
I jak podoba wam się efekt? :)


Nareszcie mam więc pojemnik, w którym moje kwiatki, czy to quillingowe, scrapbookingowe czy jeszcze inne nie będą się mieszać :)
A jak już tu jestem i piszę, to pochwalę się wam jakie skarby wygrałam ostatnio u Agaty i Joasi. Najbardziej na świecie zachwyciło mnie lusterko. Tak, tak, to lusterko, choć ja początkowo też myślałam inaczej. Sądziłam również, że jest zdecydowanie mniejsza, a mierzy ponad 25cm! Ma przepiękne wykończenia, cudowny kolor i (choć wydaje mi się, że na żadnym zdjęciu tego nie widać) wspaniale komponuje się z moją ukochaną klatką. Nie mogę doczekać się, kiedy w moim nowym M urządzę kącik z tymi ślicznościami :)



Dziewczynom bardzo dziękuje za podarki, a was pozdrawiam serdecznie, z zalanego słońcem (i totalnie niesprzyjającego pisaniu pracy magisterskiej) Śląska!
Do usłyszenia!

niedziela, 23 grudnia 2012

Choinka z szyszek

Udało się! Zdążyliśmy z naszą choinką przed świętami i już od dziś wieczora pięknie błyszczy na półce. To nasze pierwsze tego typu cudo. Jestem z niego bardzo dumna :)


A jak wam się podoba?
Przygotowania do Świąt idą pełną parą. Pudełka z karteczkami jeszcze puste, każdy czeka ze swoją decyzją do końca, ale za to prezenty gromadzą się i gromadzą. Dziś domownicy, którzy poczuli magię świat mogli już spróbować świątecznych wypieków. Cudownie jest :)

Wesołych i magicznych Świąt wam życzę, a także spełnienia wszystkich marzeń, najbardziej tych schowanych na dnie waszych serduszek :)